Harcerski Ośrodek Wodny Harcerski Ośrodek Wodny

baner lewy opp

Informator 2018

baner lewy treminy egzaminow

Wspomnienia

Stażówka:

Co Wam się najbardziej podoba na obozie?
- To, że można spróbować czegoś innego np. to, że możemy pierwszy raz pływać na dwumasztowcu.
Co jeszcze robicie oprócz pływania?
- Mamy ogniska, rozgrzewki z Jungami, codziennie mamy teorię, gdy mamy służbę to pomagamy w kuchni i sprzątamy obóz.
Jakie zagadnienia poruszacie na zajęciach teoretycznych?
- Mechanikę jachtu, powtórkę z poprzednich lat, sławnych żeglarzy i ich jachty, różne imprezy związane z żeglarstwem.
Jakie manewry robicie na wodzie?
- Manewr człowiek za burtą na żaglach i na silniku, pływanie wstecz, zacieśnianie cyrkulacji, podchodzenie do kei na różne sposoby, dryf, sprawne pływanie po wyznaczonym szlaku.
Czy macie swój ulubiony posiłek?
- Zdania są podzielone, ale na podium mieszczą się pasta rybna, łazanki i gulasz.
Macie jakieś obozowe powiedzonka?
- „Ja, albo ni” , „Zmiana banana”, oraz nazwy naszych boi: Pączek, oscypek i pomidor.
Jaka jest wasza ulubiona pora dnia?
- Przedpołudnie, bo najwięcej pływamy i noc, bo można odpocząć po całym dniu.
Jakie są dwie łódki, które się Wam najbardziej podobają?
- Manta i Bystra

Załoga Pierwszej
Dawno, dawno temu w odległym Poraju pojawiła się pewna załoga pod kryptonimem „Pierwsza”. Kiedy przybyli na miejsce, rozeznali teren, po czym stwierdzili, że będzie to najlepsze miejsce w całym Poraju. Ubrali kapoki i wyruszyli z całym zapałem wyczerpujący rejs za boję zwaną pomidorem. Wiedzieli, że straty mogą być naprawdę poważne, lecz nie spodziewali się, że stracą akurat rumpel. Mimo tragicznego położenia pani kapitan zachowała zimna krew, chwyciła płetwę sterową i doprowadziła załogę do szczęśliwego końca rejsu.
Ich okręt nie należał do najcichszych szczególnie podczas wykonywania manewrów. Przez jakże głośne wydawanie komend . Ich pełne zaangażowanie słychać był na drugim końcu Moza porajskiego, a ewentualne braki w wyszkoleniu nadrabiali entuzjazmem. Nauczyli się także tajemnego kodu żeglarskiego, który tylko nieliczni mogli odczytać. Zwie się on „MKS”. Walcząc z przeciwnościami losu nauczyli się magicznych więzów lin, które dawały władzę nad wiatrem i falami. Umilali sobie czas śpiewając szanty oraz pieśni
Czekali od posiłku do posiłku, bardzo dokładnie odmierzając czas 
Nawet gdy mieli nieprzyjaciela (czyt. Pająka) to potrafili się z nim szybko uporać przy pomocy gąbki i gromowładnego pagaja. Gdy nagle wiatr przestał wiać wzywali swego druha „krakena”, który zaciągał ich do portu. Gdy zapadał wieczór załoga pierwszej powracała do swoich kwater i oczekiwała na kolejny pełen porywających przygód dzień.

Załoga Bystrej
Pierwszy dzień za nami
Po obiadku jesteśmy wszyscy roześmiani.
Flagi, żagle i kierunki,
Poznajemy takielunki.
Ciężkie początki wiosłowania minęły
I z zapałem żeglujemy.
Odpadały pióra, pękały fały,
Lecz te sytuacje nas nie zaskakiwały,
Załoga „Bystrej” razem z druhem,
Pływała wspólnie z ochoczym duchem.
Iga to robi wszystko porządnie,
nawet na wiosłach po silnym sztormie.

Edyta radosna, zawsze uśmiechnięta,
Śmiga na żaglach nasza perełka.
Po nocach uczył się harcerz Józek,
teraz wie co to szotowy wózek.
Maciek kiedy siedzi przy sterze
To stawia grota i za foka się bierze.
Franek w Poraju jest nie pierwszy raz,
Gdy trzyma szoty jest gaz!
Druh Kuba, czy Maciek nie wiemy już sami...
Lecz obaj szaleją jak z nut pod żaglami.
„Załoga Bystrej” Tak się przedstawiamy,
Czy słońce czy deszcz z uśmiechem pływamy.

Załoga Bory
Wstaje słońce, już pobudka
Wszyscy wychodzimy z łóżka
Na rozgrzewkę jest już pora,
Wyłaź szybko ze śpiwora.
Do apelu mało czasu,
Włóż koszulkę bez grymasu
Na plac apelowy marsz,
Uderz w dzwon, banderę staw.
O śniadaniu już myślimy,
Chleb, herbata, ser wędliny
Podaj masło, podaj nóż,
Głód nas trawi, jedzmy już!
Z mesy szybko do namiotów,
Powycierać kurz z przedmiotów,
Z materacy piach wytrzepać,
Na upały nie narzekać.
Po porządkach weź kapoki,
W stronę łódki skieruj kroki,
Sklaruj foka, grota szoty,
Oddaj cumy – do roboty!
Albo upał, albo deszcz,
Tak jest dobrze i tak też!
W linii wiatru grot stawimy,
Foka później dopinamy.
Gdy obiadu czas nadchodzi,
Szybko wychodzimy z łodzi.
Na stołówkę przybywamy,
Wszyscy obiad zajadamy.
Odpoczywasz przez godzinę
Potem łapiesz znów za linę.
Hej przygodo! Przybywamy!
Na jezioro wypływamy!
Po kolacji na zajęcia,
Tam od pojęć głowa pęka,
Potem prysznic, mycia czas
I do łóżka raz, raz, raz!

Relacja z drugiego rejsu Endaxi

Gdzie się kończy świat, gdzie się rodzi wiatr? W Skagen – miasteczku portowym na północy Danii. To stamtąd Endaxi z naszą ośmioosobową załogą na pokładzie wypłynęła na morskie wody w poszukiwaniu wiatru...

Baksztagowa fala i mocna piątka postarały się o to, aby każdy z nas zapomniał o życiu szczura lądowego. Pierwszy przelot był jednym z najbardziej wyczerpujących – półtorametrowe fale gnały nas przez ponad dobę w kierunku wyczekiwanej Norwegii.

W poniedziałek, wymęczeni, ale szczęśliwi, ujrzeliśmy główki portu w Oslo. Podczas dwudniowego postoju odwiedziliśmy słynną operę w kształcie góry lodowej, muzeum wyprawy Kon-Tiki i XIII–wieczną twierdzę na wzgórzu.

Stamtąd, łagodne już fale pchnęły nas ku słonecznym wybrzeżom Szwecji. Kołysząc się przy dźwięku szant, otoczeni przez skaliste półwyspy Skandynawii, dopłynęliśmy do małego portowego miasteczka – Grebbestadu. Zachodzące słońce towarzyszyło nam podczas spaceru i krótkiej wspinaczki na klif, z którego podziwialiśmy niesamowity widok na miasto i morze.

Wypłynęliśmy nazajutrz rano, obierając kurs na południe. Łapiąc jak najwięcej wiatru w żagle, halsowaliśmy się między wyspami aż do Goteborga. Tam, zmotywowana do działania męska część załogi, wybrała się na poranne bieganie, orzeźwiającą kąpiel w morzu i szybki prysznic przed wejściem do sauny. Morze wciąż jednak wołało, więc zostawiliśmy chwile luksusu za sobą, wracając w ramiona słonych fal.

Kolejne dwa dni na wodzie były wyjątkowo deszczowe i wymagające. Powróciliśmy więc na chwilę do sucharków, kisieli, ciepłej herbaty, kaloszy i sztormiaków, które zrzuciliśmy z siebie dopiero w Helsingorze.
„Być, czy nie być?” – to pytanie w mieście Hamleta mogliśmy przeczytać wielokrotnie w pobliżu fortecy Kronborg. Tajemniczy port, o duszy niczym z szekspirowskiego dramatu, zostawiliśmy za sobą następnego dnia, kierując się ku wielkiemu miastu.

Chłodne wody Bałtyku i tym razem nam sprzyjały, więc w ciągu doby szczęśliwie dotarliśmy do Kopenhagi. Chcąc zwiedzić jak najwięcej, w stolicy Danii zostaliśmy dwie noce. Udało nam się zobaczyć większość miasta, w tym Nyhavn słynącą z kolorowych kamienic, hippisowską dzielnicę Christianię, kopenhaską syrenkę oraz zmianę warty przed Pałacem Królewskim Amalienborg. Ogromne miasto zaspokoiło nie tylko nasze oczy, czy podniebienia, ale też sportowe ambicje młodych piłkarzy. To tutaj, w środku lata zorganizowaliśmy jachtową wigilię, świętując kolejne owocne dni rejsu.

Ostatni, najdłuższy i najbardziej wymagający przelot, sprawdził nas wszystkich jako członków załogi. Na drodze do Flensburga zmierzyliśmy się z trudnymi warunkami – flautą i silnym wiatrem , ruchliwą routą oraz ogromnymi farmami turbin. Ostatnia noc na morzu nagrodziła nas jednak niezmierzoną ilością gwiazd – nawigatorek na drodze ku miejscu docelowemu.

Główki portu na granicy Danii i Niemiec przekroczyliśmy w deszczu. Ostatnie podejście potwierdziło umiejętności naszego kapitana, który zręcznie zacumował Endaxi na ciasnym miejscu postojowym.
Po wyczyszczeniu jachtu, zasiedliśmy do ostatniej kolacji, po której udaliśmy się na krótki spacer przed snem. Wczesnym rankiem powitaliśmy nową załogę, oddając jacht pod ich opiekę. Pożegnanie z Endaxi, po dwóch tygodniach rejsu, nie należało do łatwych. W myślach został nam jej obraz, niczym z szanty– całej w żaglach, jak w białej sukience.

Marta Dzik

Eco jungowie

Ekologia chroni ziemie
i nie grozi jej szkodzenie
Segregacja ma wiele zalet
ale lepiej nie śmiecić wcale
dbaj o zieleń
nie bądź jeleń
DOMEK NUMER 2 - SZYMEK, WOJTEK, TYMEK, WOJTEK, WIKTOR,MAKSYM

Bądźcie eco dzieci
segregujcie śmieci
dbajcie o przyrodę
by mieć wokół czystą wodę

DOMEK NUMER 3 - MAKS, MIKOŁAJ, FRANEK, KRYSTIAN, MACIEK, OSKAR

Ekologie szanujemy
wszystkie śmieci segregujemy
szanujemy zieleń
by w czystości żył każdy jeleń

DOMEK NUMER 4 - JAKUB, IGNACY, JANEK, BENIAMIN, STASIU, MAKS

Ekologiem jestem
zwyczaje mam swoje
nie wycinam drzew
lecz zasadzam moje
segreguję śmieci
tak jak wszystkie dzieci
jestem piękny i gładki
bo sprzątam odpadki

DOMEK NUMER 5MELA, JADZIA, KASIA, BASA, ZUZA I MAŁGOSIA

Segregujemy śmieci
bo jesteśmy eco-dzieci
czystą wodę mamy
bo bardzo o nią dbamy
w lesie nie śmiecimy
bo przyrodę zanieczyścimy
wszystko z gniazdek wyłączamy
gdy na wycieczkę się wybieramy
zamiast samochodu rower
będzie czyściej oraz zdrowiej
nie palimy w piecu śmieci
by nie zatruć zdrowych dzieci

DOMEK NUMER 8ANIA, EWA, ZOSIA, ZUZIA, HANIA, ANIA, MATYLDA I NINA