1pr banerek

Informator 2012

Instruktor też człowiek...

W ubiegły weekend odbyły się warsztaty metodyczne kadry jungowej. Swoją obecnością zaszczyciła nas „nowa" oraz „stara" kadra. Tym razem młodzi jungowi instruktorzy prowadzeni byli przez Anię Piotrowską, Olę „Wiśnię" Wiśniowską oraz Izę Witek. Wszystko przebiegało w miłej i przyjaznej atmosferze. Podczaj zajęć, młoda kadra wykazywała się niezwykłym zaangażowaniem i kreatywnością, co z pewnością zauważyli prowadzący. Tematem warsztatów była głównie metodyka prowadzenia zajęć oraz dydaktyka. Oprócz wiedzy teoretycznej, niezbędnej do prowadzenia zajęć, uczestniczy zdobyli także wiedzę praktyczną. Poprzez wykonywanie różnorodnych ćwiczeń wzbogaconych opowieściami, własnymi przeżyciami oraz doświadczeniami „starszej" kadry. Jednak nie było to jedynym celem owych warsztatów. Przy dźwiękach gitary, śpiewie szant oraz przelewających się przez to wszystko śmiechów uczestników przyszli instruktorzy poznawali i omawiali problemy, o jakie mogłyby zaskoczyć ich podczas turnusów. Na drodze dyskusji i kombinacji każdy problem został bezpowrotnie zażegnany. Tak więc uważam, że teraz nasza młoda kadra jest gotowa na wszystko i żadne wyzwanie nie jest im straszne.

Czytaj więcej...

... zdecydowanie inny niż poprzedzające go dwa obozy. Pierwszą zauważalną różnicą była liczba uczestników, którzy przybyli do nas pierwszego dnia. W sumie 19 osób, w tym 5 osób z wachty stażowej, co stanowiło połowę przeciętnej liczby kursantów mieszkających na polance podczas poprzednich obóz. Po drugie, pogoda wreszcie zlitowała się nad nami i słońce praktycznie nas nie opuszczało, więc warunki atmosferyczne jak najbardziej sprzyjały nabywaniu porajskiej opalenizny. Ponadto, wszyscy instruktorzy sprawdzili się w nowych rolach, dh Agatka i dh Pan Maciek Bolek jako instruktorzy kursu, dh Grześ jako instruktor wachty stażowej oraz ja (dh Ola) jako KWŻ kursu.

Czytaj więcej...

Pierwsze godziny za nami, a już cały obóz w komplecie. Gotowi na nowe przygody i poznanie tajników żeglarstwa, wszyscy w napięciu czekali na pierwsze zajęcia na wodzie. Kilka zasad bezpieczeństwa i gotowi by chwycić wiosła, a wszystko po to by już za chwilę postawić żagle. Mówiąc chwila nikt nie przypuszczał, że potrwała ona troszkę dłużej. Mnóstwo tańców i zabaw wywołujących słoneczną pogodę, kilka zabobonów prowokujących wiatr i błagania jungów sprawiły, że w końcu również i żeglarsko zaczęliśmy nasz obóz. Odkąd tylko złapaliśmy wiatr w żagle chęć nieustannego żeglarstwa stawała się coraz większa. To właśnie doprowadziło nas do wycieczki na drugą stronę zalewu w poszukiwaniu skarbu, który ze smakiem sporządziliśmy na ognisku.

Czytaj więcej...

Jak tylko pierwsze podmuchy wiatru musnęły nasze twarze, rozpoczęliśmy prawie trzytygodniową wspólną, żeglarską przygodę. Każdego dnia odchodząc i podchodząc do kei odważnie pracowaliśmy na cumach, wkrótce luzowanie i wybieranie szotów również nie sprawiało nam żadnych problemów. Niestety, pogoda nie zawsze nas rozpieszczała. Kiedy warunki nam nie sprzyjały znajdywaliśmy mnóstwo alternatywnych zajęć, rozwijających naszego żeglarskiego ducha bądź tężyznę fizyczną. Odkrywaliśmy na nowo historie piratów, poznawaliśmy morskie legendy i przesądy, zaznajamialiśmy się z tubylcami z wyspy Robinsona czy nawet tworzyliśmy swój własny ocean.

Czytaj więcej...

Pierwszy dzień, dla niektórych instruktorów kilkunastu pierwszy dzień, a mimo to w głowach te same pytania. Czy odkryjemy jakieś talenty? Czy pogoda nas rozpieści? Czy każdego dnia będziemy mogli słyszeć radosne uśmiechy? I czy uda nam się sprawić by dla uczestników obozu nie była to tylko jednorazowa przygoda? Krótkie ale niecierpliwe oczekiwania i łobuziarskie uśmiechy starych bywalców szybko utwierdziły nas w przekonaniu, że musimy dać z siebie wszystko by nie zawieść żadnego z tych młodych ludzi, a równocześnie przekonać do siebie tych którzy na obóz przybyli po raz pierwszy.

Czytaj więcej...